— Wydaje mi się, że drabina będzie niepotrzebna...
— Gniazdo jest dość wysoko...
— Tak. Skoro jednak nam potrzebna by była drabina, nie mógłby się bez niej obejść i oficer. Ksiądz Koszyczek pisze, że oficer nie chodził, lecz że się niemal czołgał. Jakże by mógł przywlec gdzieś z daleka ciężką drabinę i jakże by mógł wleźć na nią z ciężarem? Nie! Oficer nie wchodził na drabinę — mówił Adaś bardzo powoli, pilnie oglądając pień dębu. — A jeżeli nie wchodził na drabinę, a tutaj wybrał schowek, wynalazł zapewne taki, do którego mógł łatwo sięgnąć ręką. Co to jest? — zapytał, wskazując palcem.
— To ja kazałam zamazać gliną — rzekła pani Gąsowska. — Był otwór w pniu.
— Otwór w pniu? Więc pień jest albo zmurszały, albo go piorun wypalił. Staszek, masz nóż?
Pożyteczne harcerskie narzędzie: fiński nóż, łatwo wykruszyło zaschłą na słońcu glinę.
Adaś obnażył ramię i wetknął je w otwór. Grzebał długo palcami w rozkruszonym na miał miąższu drzewa. Przymknął oczy, jakby spojrzenie ich zagłębił w ciemną czeluść.
— Jest! — wyrzekł zdławionym głosem.
Z trudem dobywał coś, co było ciężkie, z trudem przesunął przez otwór skórzany mieszek419, oblepiony zbutwiałym próchnem.
— Oddaję to w ręce pani — rzekł głosem bardzo zmęczonym.