Adaś, leżąc w pokracznym fotelu, znudzony jak wieczność, oddał się nowym rozmyślaniom, gdy wszedł profesor.

— Znowu rozmyślasz w samotności?

— Niczego innego nie robię, panie profesorze. A to najgorsze, że niczego nie wymyśliłem. Aj, panie profesorze! Chciałem o coś zapytać.

— Pytaj, chłopcze.

— Czy w rodzinie pana profesora nie było nigdy żadnego Francuza?

— Francuza? A skądże by się wśród nas wziął Francuz?

— Może kiedyś jakiś Francuz ożenił się z Gąsowską... Może jakiś Gąsowski...

Staruszek machnął ręką.

— Nigdy się to nie zdarzyło.

— A może się zdarzyło, tylko pan profesor o tym nie wie?