To rośnięcie płaskie na boki, jakie to męczące. Ciągłe zgina-

nie łodyg w łuki niepodtrzymujące niczego. Od urodzenia

przygotowywane kołyski na ramionach. Łódki, połowy łódek

zbudowane z ciała, ślady po odeszłych nigdy niedopłynięte

do brzegu siebie, do końca liścia, jak to można powtórzyć?

Śpiew

Idą skośnie, lecz nie wiedzą, że zsypują się w dół — mają proste

laseczki, parasolki i światło pada z góry. Cienkie druty trzy-

mają tych ludzi, mimo to idą, tylu ich, nie można rozpoznać.

To są kobiety zaduszone przez lisy i suknie, teraz szeptem