Jak z rozciętego ciała może nie wytrysnąć krew, jak sprawić,

żeby była biała, nie wiem.

Krwi nie ma. Suchy krajobraz obserwuje siebie. Wzgórza

drążone ręką, odsłaniane do rdzenia. Białe odlewy. Białe,

pośpiesznie zaszyte kikuty rąk. Matowa biel, krajobraz

z kredy.

Gra

Naprzeciw siebie, zamknięte w piórach, zbyt miękkie jeszcze,

żeby rozpocząć. Coraz ciemniej znaczy coraz bliżej. Zaczyna

kolor czarny. Oczy wbiegają na siebie, chłód występuje z brze-