gów, powietrze zastyga na chwilę, bieleje. W ciepły czerwony
wir wbito — umarłe, kruche, powykręcane, ostre.
„Jesteś moim dobrym ptakiem. Jesteś miękką klatką z moich
piór. Przez ciebie przechodzę, w tobie zostaję schwytany”.
Kołysanka
Palmy z blaszanej puszki skręcone w pień, cięte po liściach,
w liście, i te drugie, niedokładne, te zniszczone odległością,
bez przewodów pokarmowych — w ciemności wracają do
siebie w zielone światło fosforu. A na otwartej dłoni jest
dom. Płomień ogrzewa wnętrze, dłoń zgina się miękko — są