Proces konia

Do mnie nigdy całe zwierzę nie wychodzi z konia, za nic ma

mój wysiłek, a tu jeszcze — dzień rozpoznać rozrzucony pod

pozorem suszenia siana

a tu jeszcze — rozsądzić przyjście na świat pierwsze i powtór-

ne. Płochliwe źrebię podejrzane w koniu? kasztan, który

spadł w dzieciństwo i pogalopował? Obiecać drzewo, jeśli to

był kasztan, przynęcić cukrem, jeśli wdał się w zwierzę. A tu

jeszcze mam nie płakać nad swym niedołęstwem.

Nie bój się, trochę siły, już cię wyłaniam z zachodzącej łąki.