— O czym mamy wiedzieć? — zdziwił się Bernard.
— Oficjalnie mówi się w rozgłośni, że zachorował nagle — Daisy ściszyła głos. — Zaraz po południu był wezwany do prezydenta. Z pewnością w związku z tą „rozróbką”.
— Jaką „rozróbką”? — Kruk otworzył szeroko oczy.
— Czyś ty z nieba spadł? Przecież od dwóch dni Green werbuje nowych ludzi do straży i nadaje specjalne audycje skierowane przeciw rządowi, a ściślej przeciw Summersonowi.
— Jestem tak zawalony robotą, że zupełnie nie wiem, co się na świecie dzieje… — rozpoczął Bernard, lecz Roche nie dał mu dokończyć.
— Nie słyszałeś, że Green zaraz po wywiadzie Summersona nadał audycję o jakimś starym Sumberze, który ludziom głowę zawrócił niezwykłą sensacją w tym celu, aby ukryć swoje złodziejstwo?
— Mniejsza o to — przecięła Daisy. — Nie wiecie najważniejszego. Green poszedł po południu do prezydenta i dotychczas nie wrócił do rozgłośni, gdzie na niego czekał Mellon. Co zaś jest najciekawsze — wyszedł on od Summersona i „wsiąkł” gdzieś po drodze. I to zresztą nie byłoby jeszcze takie dziwne, gdyż mógł, tak jak oświadczono, rozchorować się. Ale mówi się po cichu, że policja rozbroiła część straży zwerbowanej przez Greena i pilnuje domu Mellona, gdzie podobno grupa Agro zgromadziła większe siły. Na razie cisza, ale coś wisi w powietrzu. Już ja wam mówię.
— Czyżby Summerson posunął się aż do tego, że uwięził członka „wielkich rodów”?
— Albo i zabił. Nie zapominaj, że Green to przywódca Agro.
— A więc jeszcze jedna zagadkowa sensacja — Roche nie ukrywał podniecenia.