— Dean nie ma w tej chwili połączenia z nami — rozległ się głos Kruka. — Chcąc rozmawiać przez telefon musiał wyłączyć radio.
— Ale czy złapał połączenie?
— Owszem. Widzę przez szybę, że rozmawia. Zaraz się dowiemy, co Lunow… — Bernard urwał nagle.
Młody astronom nachylił się i zaczął manipulować przyciskami. Naraz gwałtownym ruchem wyciągnął wtyczkę i w słuchawkach rozległ się jego pełen zdenerwowania głos:
— Straciłem połączenie. Do diabła, co to się stało? W żaden sposób nie mogę się skontaktować z Lunowem. Czekaj, spróbuję jeszcze raz.
Znów włączył wtyczkę i Bernard ujrzał, iż Dean krzyczy coś w hełmie. Po chwili ponownie włączył radio.
— Cóż, u licha, mogło się stać? Zupełnie nie rozumiem. Włącz się ty, Ber, może u mnie w hełmie coś nie w porządku. Choć to mało prawdopodobne, gdyż radio działa.
Jednak i Kruk nie mógł otrzymać połączenia.
— Musiał się u starego zepsuć aparat — mówił z niepokojem Roche.
— Może sam się wyłączył?