— Wykluczone. Zerwanie łączności nastąpiło w pół zdania i to w takim momencie, że…
— Coś się dowiedział?
— Dowiedziałem się… Trudno o tym w ogóle rozsądnie myśleć. I gdybym tego parę razy nie usłyszał wyraźnie od starego, to myślałbym, że chyba śnię. Może zresztą stary zwariował? Trzeba pecha, że straciłem połączenie. Byłbym się choć dowiedział jakichś szczegółów.
— A więc czegoś się dowiedział? — niecierpliwił się Kruk. — Powiedz wreszcie!
— Lunow twierdzi, że to jest… że to jest rakieta.
— Co jest rakieta?
— No to, co się do nas zbliża.
— Co? Ten rój ciał?
— To nie jest, jak twierdzi stary, żaden rój ciał, lecz rakieta, prawdziwa rakieta! Pojazd rakietowy! — powtarzał w zdenerwowaniu Dean.
— Jaka rakieta? Skąd?