— Dlaczego miałyby być wyłączone na dłuższy czas?

— Ostatnio w centrali Kuhna przeprowadza się remont niektórych urządzeń, więc od czasu do czasu wyłącza się z sieci pewne telefony. Chyba wie pan o tym?

— To trwa już z górą pół roku, ale dlaczego mieliby akurat wtedy wyłączać telefony z zewnątrz?

— Przypadek. Tylko przypadek. Zresztą, czy sprawdzał pan działanie telefonu zaraz po wyjściu na zewnątrz?

— Nie.

— No widzisz, mój chłopcze. Na jakiej więc podstawie twierdzisz, że telefony zostały wyłączone w czasie waszego pobytu na zewnątrz?

Bernard milczał. Zastanawiał się nad tym, jak by zachował się Summerson, gdyby zdawał sobie sprawę, że dane, na których Kruk opiera swe hipotezy, dotyczące kulis wydarzeń ostatnich dni, są tak mgliste i niepewne. Nie. Nie może w żadnym wypadku zdradzać swej słabości.

Summerson nie przestawał się uśmiechać. Obserwował w milczeniu zachowanie się konstruktora i tylko chwilowy, lekki skurcz pionowej bruzdy nad czołem świadczył, iż spokój jego jest pozorny.

— To musiał być tylko przypadek. Ktoś, kto już przedtem był na zewnątrz, wracając zapomniał zamknąć drzwi — przerwał milczenie prezydent.

— Niemożliwe. Ja też początkowo tak myślałem, lecz przecież przed wejściem do śluzy stwierdziliśmy, że było w niej powietrze, a więc niemożliwe, aby ktoś wyszedł na zewnątrz.