— Bo… — zająknął się tamten.

— Masz mi coś do powiedzenia?

— Chodzi o policjanta pilnującego wejścia…

— Policjanta?

— Właśnie… on… jak by to powiedzieć…

— Zapomniałeś języka w gębie? Mów po ludzku! Ranili go? Obezwładnili?

— Nie. Nic mu nie zrobili. Ale…

— To znaczy: stchórzył? On będzie najwięcej odpowiadał!

— Daruj…

— Coo?! Co mam darować?! Zwariowałeś!