W drzwiach stal jakiś obcy mężczyzna. „Agent” — przemknęło chłopcu przez głowę. Opanował się i jak mógł najspokojniej odpowiedział:

— Jak to co? Karmię króliki.

— No i jedzą?

— Jeszcze jak. Przecież się wy czekały. Zawsze je rano karmię, ale dziś ojciec zapomniał zostawić klucz i biedaczki były dotąd zamknięte.

— Kłamiesz!

Toni zrobił zdziwiona minę.

— Dlaczego mam kłamać?

— Nie udawaj.

Tom jeszcze szerzej otworzył oczy.

— Co pan mówi?