Podniósł głowę.

Nad nim stała matka. W jej oczach też widniały łzy.

— Mamo!

Tom zerwał się z tapczanu i chwyciwszy matkę wpół przytulił głowę do jej piersi. Znów zaczął płakać.

— Cicho, dziecko… — wyszeptała kobieta całując syna w głowę.

Anna Mallet była znacznie młodsza od męża, lecz na twarzy jej, tak jak na twarzy Johna, codzienne troski zdążyły już wypalić swe piętno.

— Mamo! Czy ojciec wróci?

Nie odpowiedziała, tylko w zamyśleniu głaskała nadal głowę syna.

— Mamo, czy ojca wypuszczą?

— Chyba tak.