Z ulgą odetchnął, gdy zobaczył je leżące opodal skrzynki.
Wsunął klucze do kieszeni i poszedł do kuchenki, gdzie w szafce w ścianie znajdowały się prowianty. Odkrajał kilka kromek chleba i posmarował smalcem. Owinąwszy chleb w serwetkę już miał wsunąć paczkę za bluzę, gdy usłyszał za sobą głos matki:
— Po co to robisz, synku?
— Muszę wyjść, mamo — odpowiedział cicho.
Przeczuwała coś widocznie, bo już niemal bez zdziwienia, tylko z jakimś smutkiem w głosie, zapytała:
— Dlaczego tyle chleba bierzesz?
— Nie pytaj, mamo, ojciec kazał…
— A mówiłeś, że nie wiesz, dlaczego ojca aresztowali — wyszeptała z wyrzutem.
— Naprawdę nie wiedziałem — odparł patrząc w oczy matki. Na krótką chwilę zapanowało milczenie. Przerwała je matka:
— Idź już. Mogą tu przyjść jeszcze raz. Idź lepiej.