Bernard sięgnął do kieszeni i wyjął pistolet pozostawiony im przez Cornicka.
— Spokojnie, tylko spokojnie — powiedział i bez pośpiechu podszedł do Toma. — Gdzie jest policja?
— Nie wiem… Może już niedaleko.
— Uspokój się i mów, gdzieś widział policję ostatni raz! Powtarzam: ostatni raz!
— Widziałem, jak otworzyli drzwi nr 18 i weszli na korytarz. Kruk odetchnął z ulgą.
— I co dalej?
— Potem uciekłem i przybiegłem tu.
— Widzieli cię?
— Na pewno. Był też z nimi ten agent, co mnie gonił.
— To gonił cię ktoś?