— No tak. Bo to tak było: wychodzę na ten korytarz, co to można nim dojść do windy centralnej. Idę kawałek, za ten zakręt co to na prawo, a tu słyszę, ktoś za mną idzie. Więc ja idę szybciej, a on zaczyna wołać na mnie: „Hej! Chłopcze!” Zacząłem więc uciekać, a że na tym poziomie strasznie trudno biegać, bo się bardzo mało waży, więc on się przewalił, a ja wtedy wskoczyłem do jednego otwartego magazynu i schowałem się za beczki. To on przyszedł i zaczął świecić latarką, ale mnie nie zobaczył i poszedł. Wtedy ja ostrożnie wyszedłem i pobiegłem po cichu z powrotem, bo nie było po co iść dalej i ryzykować. Schowałem się za drzwiami nr 18 i słucham, a tu idzie trzech za mną. No i wtedy tu przyleciałem.
— To wszystko? Chłopiec skinął głową.
Kruk chwilę zastanawiał się, wreszcie rzekł:
— Prawdopodobnie wszystkie ważniejsze przejścia, zwłaszcza w pobliżu wind, obsadzone są przez policję. Nie będzie im tak trudno przeszukać nasz poziom. Obejmuje on około pięciuset pomieszczeń, lecz teren wymagający zbadania będzie znacznie mniejszy. Policja widziała, którymi drzwiami uciekł Tom, a więc dotarła z pewnością do galerii nad magazynem B, odcinając nam znaczną ilość połączeń z innymi pomieszczeniami. Tak czy inaczej, powinni tu dotrzeć w ciągu najdalej dwóch godzin, oczywiście, jeśli domyślają się, że Tom był z nami w kontakcie.
— Co więc robić?
Daisy patrzyła z niepokojem na Bernarda.
— Mamy praktycznie dwie drogi: albo dostać się do dźwigu towarowego w magazynie F i jeśli nie jest on obstawiony, pojechać na dół lub w górę, albo też przedostać się z magazynu H po drabinie na 86 poziom. Dotarcie do dźwigu byłoby najprostsze, lecz ryzykowne, gdyż w magazynie F pracują czarni pod dozorem, a poza tym dźwig towarowy może być obstawiony. Bezpieczniej jest dotrzeć okrężną drogą na poziom 95 i tam dostać się do końcówki dźwigu centralnego. Dźwig centralny biegnie przez 93 poziomy i jest mało prawdopodobne, aby wszystkie udało się im obsadzić. Za tym planem przemawia jeszcze to, że przedostawszy się do magazynu H nie narażamy się na odcięcie. Nie przypuszczam też, aby orientowali się lepiej w terenie od nas.
— A czy oni nie obstawili również tego przejścia na 86 poziomie?
— Nie wiem… Droga tam jest dość zawiła, więc mam nadzieję, że jeszcze nie dotarli. Ruszyli długim korytarzem i poprzez szereg mniejszych sal dotarli do drabiny prowadzącej na wyższy poziom. Przejście było wolne i po długim krążeniu wśród różnych pomieszczeń i korytarzy, omijając zamknięte drzwi, do których nie mogli dobrać kluczy, wspinając się po wąskich drabinach w starych, nie używanych przejściach i szybach wentylacyjnych, dostali się bez przeszkód na 95 poziom.
Należało teraz dojść do windy centralnej.