— Jest! Widać dysk! — zwrócił się do stojącego za nim młodego człowieka.
— Gdzie?
— Na środku, w prawo od tej żółtej, jasnej gwiazdy. Szary punkcik… Średnica pozorna tarczy nie przekracza 5 mm. Poza tym przeszkadza światło gwiazd. Sprawdź, Witia, odległość.
Wiktor Sokolski przełączył swój miniaturowy monitor kontrolny na tablicę nawigacyjną sterowni.
— Blisko sześćset milionów kilometrów. Doszedłeś do granicy powiększenia?
— Jeszcze nie, ale już jestem blisko — stwierdził astronom i ponownie przebiegł palcami po przyciskach.
Gwiazda rozrosła się i przesunęła na lewo w dół, dochodząc niemal do krawędzi ekranu. W jego centrum, na tle aksamitnoczarnego nieba, ukazał się szary krążek, ustawiony nieco ukośnie. Po chwili krążek zżółkł, nie tracąc jednak nic na kontrastowości, gwiazda zaś nieco przygasła. Na tarczy maleńkiego dysku można już było rozróżnić jaśniejsze i ciemniejsze punkty.
— Obraca się bardzo wolno — zauważył Sokolski.
— Dokładnie: jeden obrót na minutę — usłyszeli za sobą głos Rity Croce, inżyniera łączności.
— Brawo, dziewczyno! Nie tracisz czasu — uśmiechnął się do niej Sokolski. — A co tam u ciebie? Odebrałaś jakieś sygnały?