— Zawołaj Witię i Władka — powiedział Andrzej i obraz Rity znikł.

Na ekranie pantoskopii rysowała się już ostro ażurowa konstrukcja tylnego miotacza Celestii, gdy w drzwiach windy pojawili się obaj młodzi uczeni.

— Czy „Łazik” nie uszkodził miotacza? — rzucił bez wstępów astronom.

— Wykluczone — zaprzeczył kategorycznie Kalina. — Nie zbliża się do CM-2 na odległość mniejszą niż 150 metrów. Zresztą przez ostatnie 20 minut w ogóle się nie porusza. Możesz sam sprawdzić, o tam, na prawo, jakieś dwieście metrów od kosza — fizyk wskazał ręką poza ekran.

— Kto teraz pilotuje „Łazika”?

— Suzy.

Krawczyk położył rękę na płycie kierowniczej pantoskopu i kosz miotacza przesunął się ku krawędzi ekranu. W jego rogu, na tle szarych, prostokątnych płyt almeralitowego pancerza ukazała się maleńka, błyszcząca kulka z pięcioma łapami, podobna do pająka.

— W jakiej odległości od CM-2 znajdują się w tej chwili papierowe pociski? — astronom rzucił znów pytanie, tym razem skierowane do Sokolskiego.

— Około 6 tysięcy kilometrów. Według przewidywań 10 minut temu powinny były już być zniszczone przez miotacz. Niestety, przestał działać.

— Kiedy i w którym miejscu kule uderzą w CM-2?