Wygląd Daisy przeraził go. Dziewczyna siedziała na progu windy z zamkniętymi oczyma, opierając głowę o zimną powierzchnię metalowych drzwi. Na twarz jej wystąpiły wypieki. Oddychała ciężko.

— Niedobrze — zwrócił się do przybyłego Kruk. — Zaczyna gorączkować. Rana i porażenie robią swoje.

— Co ci jest, Daisy? — Roche nachylił się i ująwszy gorącą rękę dziewczyny głaskał ją delikatnie.

Uśmiechnęła się do niego nie otwierając oczu.

— Nic. Nic mi nie jest. To przejdzie. Tylko ta rana boli.

— Może przewinąć bandaż?

— Nie. Nie trzeba. Tak mi się chce pić! — westchnęła.

— Ciężka sprawa — mruknął ponuro konstruktor.

— Wiem… — skinęła z rezygnacją głową.

— Skąd tu wziąć wody?