Po zażyciu lekarstwa Daisy przymknęła oczy, jakby chciała zasnąć. Przeszli do centrali zostawiwszy Toma przy chorej.

— Dlaczegoś tak długo nie przychodził? — zwrócił się Dean do przyjaciela. — Myśleliśmy, że cię aresztowali.

— Jak mogłem wrócić, kiedy Summerson…

Stella spuściła nagle oczy w dół i przerwała Bernardowi oznajmiając tonem wielkiego odkrycia:

— Słuchajcie! Jej tu nie można tak zostawić. Ona potrzebuje opieki, a tu przecież… Roche rozłożył bezradnie ręce.

— Wiem, ale co robić? Jak tu sprowadzić lekarza?

— Trzeba ja natychmiast przenieść do mego pokoju. Teraz służba śpi, więc nikt nie zauważy, Gree siedzi zamknięty w łazience i kłopotu z nim nie będzie, zresztą łatwo się oswaja.

— Kto to ten Gree? — zaniepokoił się Roche.

— To pies ojca. U mnie pańska narzeczona będzie bezpieczna — zaakcentowała ostatnie słowa, ciekawa, jak zareaguje Dean na to określenie, lecz astronom tak był przejęty projektem, że nie zwrócił na ten zwrot uwagi.

— Pani byłaby tak dobra? Przecież to niebezpieczne…