— Musimy dokładnie zbadać mechanizm otwierający wejście do gabinetu. Najlepiej byłoby, gdybyśmy mogli w jakiś sposób zamknąć te drzwi, nim uda się nam dokładnie zbadać archiwum i centralę.

— A jak będziemy się kontaktować z Daisy i Stellą?

— Telefonicznie. Ta centrala jest czynna — wskazał ręką na pulpit. — Ja zaznajomię się dokładnie z tymi urządzeniami, ty zaś z Tomem zbadasz archiwum. Oczywiście na razie Tom musi jeszcze pilnować drzwi.

Wrócił do przedsionka, gdy raptowne przygaśnięcie światła zatrzymało go w miejscu.

— Raz, dwa, trzy… cztery, pięć, sześć… siedem, osiem, dziewięć — liczył szeptem.

— Miotacz! — zawołał Dean. — Czyżby?

— Równe odstępy — zauważył Kruk. — To chyba jakieś sygnały. Wtedy trzy, a teraz trzy razy po trzy.

Podbiegł do aparatury nadawczo-odbiorczej. Przez chwilę badał urządzenie, potem obrócił przełącznik. Lampka na pulpicie zapłonęła. Bernard manipulował nerwowo gałkami.

— Dlaczego chcecie użyć miotaczy przeciwko naszemu statków i?! — uderzył nagle w ściany centrali kobiecy głos. — P o w t a r z a m y Mieszkańcy CM — 2! Nie obawiajcie się nas!

— To te diabły! — wykrzyknął Tom głosem pełnym uniesienia.