— Uciekajcie od Celestii! — zawołał takim głosem, że aż Dean poderwał się z miejsca. — Nie zbliżajcie się do nas. Grozi wam zagłada! Summerson chce zmylić waszą czujność, cofając strefę dezintegracji!
— Kto to jest Summerson? — w głosie rozmawiającej z Krukiem kobiety nie wyczuwało się niepokoju.
— To prezydent Celestii. Chce was zniszczyć! Nie wchodźcie w strefę dezintegracji poniżej 6000 km! Jeśli już weszliście, to uciekajcie natychmiast! Natychmiast!
I z jakimś wzruszeniem pomieszanym z lękiem dodał ciszej:
— Wy nie możecie zginąć! Nie możecie! My musimy poznać prawdę o Ziemi! Właśnie teraz… Właśnie teraz…
Bez maski
Policjant skurczył się pod badawczym wzrokiem Summersona. Wyraz twarzy prezydenta nie wróżył nic dobrego.
— No i…? Udajesz wariata?
Szczękając nerwowo zębami Edgar Brown jeszcze bardziej skulił się w pałąk i więcej z bojaźni niż z namysłu wybełkotał:
— Ja… widziałem diabła.