— No? — zainteresował się Summerson. — Tylko nic nie koloryzuj. Czy już wiesz, kto dowodzi spiskiem?
Godston stropił się.
— Jeszcze nie, ale i tego się dowiem.
— No to śpiesz się. Czas jest drogi. Mów, po coś przyszedł.
— Chciałbym usłyszeć w pewnej sprawie twoje zdanie. Patrz, co znaleźliśmy.
Godston wyjął z kieszeni mały, złoty pierścionek z brylancikami w kształcie litery „S” i pokazał go prezydentowi. Summerson ożywił się.
— U kogo to było?
— U Malleta. Stary technik ze Sialu. Przebiegły typ. Jeden z najbardziej podejrzanych.
— Co mówił o tym pierścionku?
— Że znalazł go w windzie. Pytałem go też, czy wie, że jest to własność prezydenta. Oczywiście zaprzeczył.