— Stopień?
— Starszy inspektor.
— Zdegradować do zwykłego agenta.
— Rozkaz.
— O specjalnych zarządzeniach pamiętasz?
— Tak.
— Teraz słuchaj uważnie. Około godziny dwudziestej pierwszej, gdy niewolnicy wrócą z pracy do domów, każ zamknąć przejścia między 2 a 3 poziomem i izolować dzielnicę A od dzielnicy B. Trzeba czarnych dobrze trzymać w garści. Ponadto należy wzmocnić patrole w uboższych dzielnicach i obsadzić wszystkie ważniejsze punkty. Podejrzanych rewidować, a w razie jakichkolwiek poszlak — zamykać, choćby to byli nawet kupcy. Swobodę poruszania się mają tylko członkowie wielkich rodów i to związanych ze Sialem. Mellona i Morgana miejcie stale na oku. Urzędnikom będziesz wydawał specjalne przepustki za moją akceptacją. Wprowadzani stan wyjątkowy. Nie wiesz, co to znaczy? — spojrzał z wyższością na siostrzeńca. — To bardzo dobra rzecz. Nie będziesz narzekał na brak roboty, no i ubocznych dochodów. Tylko uprzedzam cię: o ile ktoś z czwórki zbiegów pojawi się w Celestii, możesz się razem ze swoim Winterem powiesić. A jakie panują nastroje? — zmienił nagle temat. — Czy w miejscach bardziej uczęszczanych ludzie opowiadają sobie jakie bajdy?
— Ach! — Godston machnął ręką. — Żeby jeszcze tym się przejmować, to człowiek całkiem by zgłupiał.
Prezydent, dopatrując się w tych słowach zlekceważenia swojego pytania, zmarszczył brwi i warknął:
— Mów! Godston zawahał się.