— Tam gdzie się naprawia różne części do siłowni?

— Tak — powiedział Lett. — Nad warsztatem znajduje się ubieralnia i śluza. Nie byłeś tam nigdy?

— Nie, tylko w warsztacie. Zanosiłem wujowi obiad, gdy czyszczono na górze jakieś części.

— Łatwo trafisz. Jeśli nikogo nie będzie, to rozejrzyj się dobrze po ubieralni, a zobaczysz takie okrągłe, grube drzwi do śluzy — tłumaczył monter. — Są podobno otwarte. Chodzi o to, że jeśli nikt nie będzie pilnował, to je zamknij i wracaj. Zrozumiałeś?

Chłopiec kiwnął głową.

— Aha, jeszcze jedno. Musisz dobrze uważać, aby cię tam policja nie nakryła. Najlepiej by było, gdybyś się wybrał z większą paczką chłopaków. Wszędzie się włóczycie, więc to nie zwróci uwagi. Kolegom nic nie mów, a drzwi zamknij przy okazji. No, jazda!

Chłopiec zniknął za drzwiami.

Cornick usiadł i przez chwilę wpatrywał się z napięciem w twarz Bucka, puszczając w milczeniu kłęby dymu tytoniowego. Wreszcie spuścił ciężką rękę na blat stołu i rzekł:

— Nie możemy już odkładać. Rozpoczynamy dziś w nocy. Czy twoi otrzymali już od Boba wszystkie części Green-Bolta? Murzyn skinął twierdząco głową.

— Przystąpcie natychmiast do montażu. Nie dajcie się zaskoczyć. Musimy ustalić dokładny plan.