Podszedł po omacku do fotela i usiadł. Nagle przypomniał sobie przerwaną rozmowę. Zapragnął wstać i biec przed siebie. Dokąd? Zapewne do dyrekcji policji, a stamtąd wprost do kryjówki Kruka, którą Stella zdradziła.

„Oni tam wiedzą, skąd ten drab działa. A ja nic, nic, nic…”

Miał wrażenie, że już znajduje się w piekle. Otworzył oczy jak najszerzej, ale wszędzie panowała grobowa ciemność.

Wstał powoli i podążył w kierunku drzwi. Znalazł się w hallu. Tam również panowała ciemność. Udało mu się dotrzeć wreszcie do wyjścia. Przyłożył ucho do metalu. Dość jednostajny szum dochodził z tamtej strony jakimś złowrogim dźwiękiem.

Naraz usłyszał odgłos przyśpieszonych kroków, krótką wymianę słów za drzwiami i gwałtowne pukanie.

— Otwórz! To ja, Kuhn. Otwórz, na miłość boską, szybko. Przynoszę ważne wiadomości. Summerson przeraził się.

— Co się stało?

— Wpuść mnie natychmiast. Najważniejsza wiadomość z centrali energetycznej — główny stos atomowy przestał pracować. Wpuść mnie!

Summerson otworzył drzwi. W półmroku ujrzał przestraszone twarze trzech dozorujących policjantów, a w dali coś jak obłok świateł. Nim zamknął drzwi za Kuhnem, z hałasu ^podobnego do szumu pędzącej wody wyłowił wyraźne:

— Śmierć Summersonowi!