— Nie wszystkie poziomy są przygotowane. Czekam właśnie na raport — konstruktor rozwinął plan Celestii znaleziony w archiwum. — Wyłączenie głównej siłowni — wskazał palcem w centrum planu — unieruchamia windy, utrudniając w wielkim stopniu kontakt między poziomami. Dopiero około jedenastej ludzie mają zająć odpowiednie pozycje. Musimy więc zwlekać jak najdłużej. Teraz, wobec wybuchu rozruchów, nie wiem doprawdy, co zalecić Cornickowi.

— Trudno mi samej coś wam radzić, ale poczekajcie… — powiedziała Suzy.

Kruk zdawał sobie sprawę, że bez pomocy przybyszów z Ziemi walka byłaby znacznie trudniejsza. Wszak tylko dzięki ich niezwykłej i zupełnie niepojętej dlań znajomości urządzeń wewnętrznych Celestii tak szybko zorientował się w możliwościach tajnej prezydenckiej centrali. A przecież panowanie nad centralą oznaczało w poważnym stopniu panowanie nad życiem małego świata zamkniętego w almeralitowej puszce. Z centrali można było nie tylko kontrolować przez urządzenia podsłuchowe wszystkie rozmowy telefoniczne, tu również krzyżowały się liczne przewody energetyczne i wodne, których wyłączenie mogło paraliżować życie na poszczególnych poziomach.

Prawdziwą rewelacją było odkrycie tablicy rozdzielczej kontrolującej pracę centralnego reaktora i głównej siłowni. Pełne zorientowanie się w urządzeniach centrali przyśpieszyło zwłaszcza przybycie „Łazika”. Projekt wizyty powstał zresztą w związku z trudnościami technicznymi, wynikłymi z niezgodności starych planów Celestii z jej stanem obecnym, który bardzo się zmienił po licznych przebudowach.

Z każdą minutą odsłaniały się wciąż nowe tajemnice prezydenckiej centrali.

Bogate zbiory biblioteki dawały grupie rządzącej nie tylko dość pełny, choć odpowiednio zabarwiony obraz przeszłości i teraźniejszości Celestii, lecz znacznie szerszą wiedzę niż ta, jaką posiadali mieszkańcy starego sztucznego księżyca. Wiedzę, gwarantującą przewagę nad innymi grupami, które dostępu do archiwum nie miały.

Wiedza ta jednak nie była jeszcze wszystkim. Niezbędnym narzędziem panowania były urządzenia centrali. Głównie więc o władzę nad tymi urządzeniami toczyli między sobą walkę „właściciele” małego świata.

Dopiero teraz Bernard zrozumiał, dlaczego przeprowadzając drobne naprawy niektórych urządzeń tak często napotykał dodatkowe podłączenia przewodów o nie wyjaśnionym przeznaczeniu, biegnące przeważnie do prostokątnych skrzynek zabezpieczonych prezydenckimi plombami. Kiedyś, gdy nie mógł znaleźć jakiegoś zawiłego uszkodzenia w sieci oświetleniowej, pytał nawet prezydenta, czy może otworzyć taką. skrzynkę. Summerson z niezadowoloną miną oświadczył, że mieszczą się tam tylko liczniki kontrolne służące celom podatkowym, i nie widzi potrzeby otwierania skrzynki.

Że też wcześniej nie zainteresowałem się tym” — rozmyślał Bernard. Zresztą nie miał jeszcze czasu zaznajomić się dokładnie ze wszystkimi urządzeniami Celestii, ale przecież inżynier Toddy — mistrz Kruka — przez przeszło dwadzieścia lat był rządowym konstruktorem i znał almeralitowy dysk jak własną kieszeń. Może śmierć Toddy'ego wiązała się właśnie z tajemnicą centrali?

Dokonywali kiedyś wspólnie renowacji centralnych przewodów wodnych. Tuż przy głównym zbiorniku rozgałęziający się rurociąg wtopiony był w ścianę, przechodząc, jak się zdawało, na wylot przez jakieś zamknięte ze wszystkich stron pomieszczenie. Rura była poważnie zużyta i należało dokonać wymiany. Toddy oświadczył jednak, że remont przeprowadzi inną metodą, stosując metalizację natryskową wewnętrznej powierzchni przewodu. Wszedł następnie do rury nakazując Krukowi i monterom pozostanie na zewnątrz.