Wróciwszy po kilkunastu minutach Toddy odprawił monterów oświadczając, że sam dokona remontu. Na pytanie Bernarda, dlaczego osobiście chce wykonać tę stosunkowo prostą robotę, inżynier odparł, że to nie taka prosta sprawa. Gdy Kruk zaciekawiony ofiarował mu swą pomoc, Toddy uśmiechnął się gorzko i rzekł:

— W naszym świecie zbytnia ciekawość nie zawsze się opłaca. Chyba że prawda więcej warta jest niż życie. I ty może już niedługo poznasz uczucie lęku, że wiesz za dużo. A raczej, że inni wiedzą, iż ty wiesz za dużo.

Widząc zaś zdziwione spojrzenie ucznia, dodał ze smętnym uśmiechem: — Wierz mi, że jeśli kiedyś zbyt gwałtownie wyfrunę na Juvente, będzie to kara za to, że się za bardzo interesowałem końcami takich jak ten przewodów.

Dalsze próby wyciągnięcia czegoś od mistrza na nic się nie zdały. Teraz Bernard zrozumiał, ile kryło się w tym zdaniu, wypowiedzianym przez rządowego konstruktora na półtora roku przed jego tragiczną śmiercią.

Czy śmierć ta była karą za „kradzież tajemnic”? Teraz zwłaszcza, po przeprowadzonej przed kilku dniami rozmowie z Malletem, Bernard był niemal pewien, że Toddy należał do kierownictwa Nieugiętych. Znał on wartość tajemnic ukrywanych przez rządzącą klikę i wiedział, jaką wagę może mieć ich posiadanie w chwili powstania. Czyżby w jego głowie zrodził się plan przygotowania kadry „szarych” fachowców, z których pierwszym miał być on — Bernard Kruk? To, iż nie zdradził swych planów przed uczniem, należało przypisać konieczności zachowania do czasu jak najdalej idącej ostrożności. Ze słów Malleta wynikało zresztą, że wkrótce po przekazaniu Krukowi znacznej części swej wiedzy Toddy zamierzał wciągnąć chłopca do organizacji. Nie zdążył jednak… Może policja wpadła na trop związku Toddy'ego z Nieugiętymi?

Mogło tu zresztą chodzić nawet o sprawy mniejszej wagi. Wszak wystarczyłaby konieczność dokonania ważnej naprawy w tajnych pomieszczeniach prezydenckich, aby Summerson nie wahał się zgładzić człowieka, który posiadł niebezpieczną tajemnicę.

Przytłumiony okrzyk Deana przerwał rozmyślania Bernarda: — Astrobolid wszedł w strefę dezintegracji! Summerson otrzymał przed chwilą dane kątowe od Lunowa i przekazał je Bradleyowi dla ustawienia miotacza.

Zapanowała cisza. Bernard wpatrywał się z napięciem w twarz przyjaciela. Naraz Dean parsknął śmiechem.

— A to komedia! Zorientowali się, że miotacz nie działa.

— Co? Co mówią? — przysunął się do niego Kruk.