Lecz oto w kilka minut później sygnał ponowił się. Kruk połączył się błyskawicznie, ale niestety posłyszane słowa nie wyjaśniły sytuacji. Po prostu Summerson wzywał do siebie Godstona.
Po niejakim czasie zadzwonił ponownie Cornick. Donosił, że biuro i stacja pojazdów rakietowych zostały opanowane przez powstańców, a Jim Bradley i trzej rozbrojeni policjanci zamknięci w śluzie. Kilku policjantów próbowało wedrzeć się do biura, ale atak ich spełzł na niczym. Policji udało się jednak obsadzić centralną windę i szereg przejść. Mimo chwilowego spokoju należało się liczyć z tym, iż walka będzie ciężka.
— I jeszcze jedna sprawa — meldował Cornick. — Mamy Greena. Co z nim zrobić?
— Gdzie go schwytaliście?
— Summerson uwięził Greena w składach materiałowych Sialu. Znaleźli go tam chłopcy, którzy szukali kurtek ochronnych. Bardzo dziękował nam za uwolnienie. Mówi, że Summerson zamknął go, a nawet chciał zabić za to, że żądał równych praw dla wszystkich ludzi i wolności dla Murzynów. Nie wiem, jak to tam naprawdę było, bo choć Green nieraz już śpiewał o rozszerzeniu praw, nie nowina, że chodzi mu o to, aby zająć miejsce Summersona. Dlatego nie chcieliśmy go wypuszczać bez porozumienia się z wami.
Kruk zastanawiał się chwilę.
— Czy bardzo się oburza, że nie chcecie go puścić?
— Po prawdzie, to zdaje się, że jest z tego nawet zadowolony.
— Zadowolony? — zdziwił się Kruk.
— Boi się policji Summersona — to jedno. Drugie to to, że on by chciał się z nami dogadać.