— To znaczy?

— Ano mówi, że gdyby mu ktoś dokładnie powiedział, jak wygląda sytuacja, to może mógłby nam pomóc. Krótko mówiąc: chciałby pogadać z kierownictwem.

— Co na to „S”?

— Nie bardzo mu się to podoba.

— Może ma i rację. Kruk zamyślił się.

— Zrobimy inaczej — powiedział po chwili. — Postaraj się«przeprowadzić go pod silną obstawą do warsztatów w osi świata. Czy to jest możliwe?

— Chyba da się zrobić. To niedaleko.

Kruk miał jeszcze zadać jakieś pytanie Cornickowi, gdy światełko lampki sygnalizacyjnej podsłuchu telefonicznego nie dało mu dokończyć rozmowy.

— Lett, poczekaj przy telefonie — zwrócił się do Cornicka. — Wyłączam się na chwilę. Szybkimi ruchami palców przełączył aparaturę. Przez kilkadziesiąt sekund wpatrywał się z napięciem w jakiś punkt płyty rozdzielczej, łowiąc w skupieniu biegnące po drutach słowa, gdy naraz zbladł.

— Co się stało? — wyszeptał Dean. Bernard nie odpowiedział.