Więc i jemu, na starość, pewnie przed samą śmiercią, przyszło uwierzyć w diabła?
Wrzask przerażenia rozległ się za jego plecami.
To reszta zbiegów zauważyła „Łazika”.
Tymczasem „diabeł” przemówił po angielsku młodym, śpiewnym głosem Kaliny:
— Złóżcie broń! Mieszkańcy Celestii nie chcą waszych rządów.
Mikę wyjął pistolet z rozdygotanej dłoni Godstona i położył na biurku odwracając się z zabobonnym strachem, żeby nie patrzeć na potwora.
W tej samej chwili w drugim końcu archiwum otwarły się drzwi.
Summerson spojrzał i zadrżał.
Z windy wychodził Bernard Kruk z Greenem i jakimś starszym mężczyzną ubranym w kombinezon noszony przez techników Sial Celestian Corporation…
Na spotkanie przyszłości