— Mówisz, że Green nie chciał przyjąć żadnego kierowniczego stanowiska?

— Tak.

— To ciekawe… Filozof zamyślił się.

Weszli do windy. Lett nacisnął guzik.

— Czy wyznaczono nowego dyrektora policji? — zapytał Horsedealer.

— Z tym to najtrudniejsza sprawa. Najpierw Mellon wysunął Locha, ale się Kruk, Mallet, a nawet Green nie zgodzili. Johnny chciał, aby był Smith, ale Mellon i David sprzeciwili się. Green wysunął Daltona. Kruk już się zgodził, ale Johnny stawia twardo sprawę, że musi to być ktoś, kto nie będzie zależał od nikogo. I że policję trzeba werbować od nowa.

— Ma rację. To bardzo ważne.

— Zdaje się jednak, że przepchają Daltona albo ostatecznie Williams zostanie dyrektorem. W tej chwili zresztą kieruje on strażą prezydencką.

— Co to za straż? Czy są tam nasi chłopcy?

— Jest paru. Ale najwięcej od Greena i z dawnej policji. Wyszli z windy na skwer otaczający siedzibę rządu.