Letta ogarnęła wesołość. Już chciał sprowokować strażnika do dalszych niefortunnych wynurzeń, gdy drzwi rozwarły się bezszelestnie i stanął w nich Williams.
— Witam pana w imieniu prezydenta — powiedział tonem nieco uniżonym i zbliżywszy się do noszy uścisnął z szacunkiem dłoń Horsedealera.
John Mallet odłożył cygaro.
— Mogę się zgodzić na kandydaturę Daltona pod warunkiem, że jego zastępcą będzie Lett Cornick — powiedział głosem spokojnym, lecz zdecydowanym.
— A któż to taki ten Cornick? — zapytał Mellon. — Ja go nie znam.
— Ani ja — dorzucił David.
— Cornick odegrał poważną rolę w obaleniu Summersona — wyjaśnił Green. — To bliski współpracownik ministra Malleta. Nie bez znaczenia jest tu również fakt, że on to właśnie uwolnił obecnego prezydenta, gdy był uwięziony i skazany na śmierć…
— Zdaje się, że uwolnił i ciebie? — wtrącił David.
— Tak. A ściślej — jego ludzie. Sądzę, że Cornick w pełni zasługuje na zaufanie rządu. Chociaż nie ma przygotowania do trudnej funkcji wicedyrektora policji, uważam jego kandydaturę za godną poważnego rozważenia. Co sądzisz o tym, Bernardzie? — zwrócił się do Kruka, z którym w ciągu ostatniej nocy zdążył już przejść na „ty”.
— Sądzę, że… również Dalton nigdy nie był dyrektorem policji.