— Dar? Ale dla kogo, konkretnie?

— Dla wszystkich mieszkańców waszego świata.

— Nie rozumiem… Kto go więc otrzyma?

— Przedstawiciele całego waszego społeczeństwa. Jakieś przedstawicielstwo, rada czy rząd…

— No dobrze, ale ja mam wyłączne prawo eksploatacji telewizji i radia w Celestii. Zagwarantowane umową z rządem.

Na twarzy Kory odbiło się zakłopotanie.

— Ostatecznie — wtrącił się do rozmowy Kondratiew — rząd może wam zlecić wyświetlanie na ściśle określonych warunkach.

— No, to w porządku — ucieszył się potentat telewizji. — Już ja się dogadam z Krukiem. Nieprawdaż? — mrugnął znacząco do Roche'a.

— Chwileczkę — przerwał przysłuchujący się dotąd w milczeniu rozmowie David. -Powiedzmy: rząd otrzyma od pani w prezencie tę aparaturę i filmy. Jesteśmy jednak ludźmi interesu. Po co mamy sobie oczy mydlić? Kto stawia — ten i żąda. Nikt nikomu guzika za darmo nie daje, a cóż dopiero takie cudo, jak to nazwał Green. Niech więc pani powie konkretnie, czego żądacie?

— To nieporozumienie — roześmiała się Kora.