— Nie. Nie mam. Ja chcę… Ja muszę wiedzieć, dlaczego nasi przodkowie uciekli z Ziemi czterysta lat temu. Przecież po tośmy tu przybyli, aby wreszcie dowiedzieć się prawdy.

Dawid wzruszył ramionami.

— Mówiłem, żeby nie wysyłać tego wariata — syknął w stronę Roche'a.

Deanowi również wydawało się w pierwszej chwili, że wyskok starego filozofa nie jest zbyt fortunny. Jednak oburzył go obelżywy zwrot użyty przez Davida.

— Sądzę, że uwagi pańskie, panie David, są nie na miejscu — powiedział siląc się na spokój. -Profesor Horsedealer jest uczonym i choć nie miał dostępu do archiwum — dążył do poznania przeszłości Celestii drogą własnych, długoletnich badań. Cóż w tym dziwnego, że przykłada tak wielką wagę do sprawy, na którą strawił całe życie? Poza tym nie wiem, czy poznanie swej przeszłości musi koniecznie psuć apetyt? — dodał z ironią. — A zagadnienie to powinno ciekawić nas nie mniej niż profesora Horsedealera. Archiwum zawiera poważne luki, nie mówiąc o tym, że jest jednostronnym spojrzeniem na naszą przeszłość.

Rumieniec gniewu oblał twarz Davida. Opanował się jednak, tym bardziej że w duchu przyznawał Roche'owi rację, iż wystąpienie było nietaktowne. Zresztą z pomocą przyszedł mu Green usiłując zbagatelizować zajście.

— No cóż. Małe nieporozumienie. Nie gniewacie się chyba państwo? Już po wszystkim. Gdyby była brandy Summersona, to moglibyśmy wypić na zgodę. Ale a propos: ciekaw jestem, jakie wódki pija się na Towarzyszu Słońca… chciałem powiedzieć na Ziemi — poprawił się nie wiedząc, czy biblijną nazwą, która w jego umyśle łączyła się ciągle jeszcze z mglistym pojęciem piekła, nie uraził gospodarzy.

— Tu musimy, niestety, was rozczarować — odrzekła ze śmiechem Rita.

— Jak to? Czyżbyście, państwo, nie wiedzieli, co to jest wódka, koniak lub cocktail? — zdziwił się Green.

— Na Ziemi napoje alkoholowe zanikły właściwie w końcu XXII wieku — wyjaśnił Kondratiew. — Można powiedzieć: późno. Przyczyną tego jednak był stosunkowo długi i powolny proces przeobrażeń nawyków, tradycji i zwyczajów, zwłaszcza rodzinnych. Właściwie już od początku XXI wieku nie można mówić o alkoholizmie jako o pladze społecznej. Wraz z powszechnym wzrostem stopy życiowej i poziomu kulturalnego począł zmieniać się dość szybko tryb życia człowieka i stąd nastąpił wyraźny zmierzch picia alkoholu.