— Kiedyś tak było. Dziś już nie. Obecnie na Ziemi niemal każdy człowiek zna przynajmniej pięć języków. W tym obowiązkowo specjalny ogólnoświatowy język, stworzony jeszcze w XX wieku.

— Bardzo to ciekawe — zdziwił się Horsedealer. — Muszę i ja nauczyć się tego ogólnoświatowego języka. Jeśli jeszcze zdążę… — powiedział ze smutkiem.

— Dlaczego tak mówisz? Filozof uśmiechnął się blado.

— Stary jestem. Niedługo już, może nawet w tym roku, rozłożą mnie w zakładach Morgana na substancje proste. A żal byłoby teraz umierać — westchnął. — Teraz…

Krawczyk pokręcił przecząco głową.

— Nie myśl, że nie zdaję sobie sprawy ze stanu twego zdrowia — odparł. — Wiele objawów wskazuje na to, że jest on bardzo poważny. Zostaniesz jednak u nas na jakiś czas i zajmą się tobą nasi lekarze. Przypuszczam, że masz przed sobą jeszcze przynajmniej pięćdziesiąt lat życia.

Słowa te wywarły tak silne wrażenie na starcu, że Andrzej przez chwilę obawiał się, iż filozof zemdleje.

— Pięćdziesiąt lat życia? — wyjąkał wreszcie. — Przecież ja już mam pięćdziesiąt siedem lat. Co pan opowiada? To niemożliwe! Nikt w Celestii nie dożył nigdy siedemdziesięciu lat, a pan mówi o stu siedmiu — pokręcił przecząco głową. — Byłoby cudem, gdybym przeżył jeszcze dwadzieścia.

— W Celestii, i to tej dawnej, tak — odparł Krawczyk. — Na Ziemi przeciętny człowiek żyje sto pięćdziesiąt lat.

— To fantastyczne! To wprost nie do uwierzenia. Czy ludzie zawsze na Ziemi żyli tak długo? — zapytał przychodząc wreszcie nieco do siebie.