— Fotolektor potrafi czytać tekst podobnie jak człowiek, gdyż rozstawienie i jasność liter kierują zmianami akcentu i tonacji wytwarzanego głosu. Oczywiście ustawiwszy aparat na dany język. Zresztą zaraz sami usłyszycie.

Zapoznawszy gości z działaniem fotolektora Kalina podszedł do większej szafy, w której mieściły się zbiory utrwalonych na taśmach audycji telewizyjnych.

Po chwili na dużym ekranie ukazało się czarne, usiane gwiazdami niebo. Tuż przy krawędzi ekranu świecił czerwonawo mały sierp jakiejś planety. Kalina wskazał ręką na ekran.

— To Mars. Zaraz zobaczycie Sitę 3722. O! Już widać!

Roziskrzona gwiazdami czasza obróciła się wolno. Zza ram ekranu wypłynął jakiś podłużny przedmiot o postrzępionych konturach, oświetlony Słońcem. Rósł on szybko w oczach, przybierając kształt nieforemnej iglicy skalnej.

— Co to takiego? — wyrwało się z ust Deana pytanie.

— To jest właśnie Sita 3722. Planetoida, na której budowany był Astrobolid.

— Taka mała? — zdziwił się Green.

— Nie taka ona znów mała. Najdłuższa jej średnica wynosiła ponad dwa kilometry, a masa równała się niemal miliardowi ton. l 300 000 ton posłużyło jako materiał do budowy Astrobolidu.

— A właściwie — wtrącił Roche — dlaczego ani Celestii, ani Astrobolidu nie budowano na Ziemi?