Ostatnie dni bardzo zbliżyły dawnego naukowego doradcę Summersona do Nieugiętych. Niemały wpływ miała tu przyjaźń z Krukiem i kilkakrotne dłuższe rozmowy z Malletem. Wiele też spraw, w miarę poznawania materiałów archiwalnych, nabrało dla fizyka nowego sensu. Nigdy zresztą Schneeberg nie pochwalał metod rządzenia Summersona i pełnił funkcję jego doradcy tylko dlatego, że samowładczy prezydent Celestii lubił otaczać się wybitnymi naukowcami.

Teraz, po wybuchu nowych walk, zajął się samorzutnie obsługą centrali prezydenckiej. Do jego też zadań należało utrzymywanie ścisłej łączności z Astrobolidem.

Kruk niedługo przebywał w centrali.

— Przedstawiłem Greenowi sytuację. Nie ma jednak wielkich nadziei, aby przybysze z Ziemi pomogli nam w walce z Morganem. Są tam duże różnice zdań co do tego, czy wolno im mieszać się w nasze sprawy.

— Łatwo im teoretyzować, gdy tymczasem tu giną ludzie — stwierdził Dean tonem pełnym goryczy.

— Gdyby choć wprowadzili do walki,metalowego diabła” — westchnął Smith. — Dla niego gaz…

— A ja wam mówię, że to Green kręci — przerwał Mallet. — Zdaje się jednak, że źle zrobiliśmy, zostawiając tych dwóch w Astrobolidzie.

— Nie zgadzam się z wami. Green robi, co może — zaprotestował Kruk. — Nie powiedziałem jeszcze wszystkiego. Kiedy Green dowiedział się, jak tragiczna jest sytuacja z bronią i maskami, natychmiast oświadczył, że może nam ofiarować 22 reflektory Green-Bolta, 60 elektrytów i 25 masek. Ma ukrytą broń.

— Gdzie? — zapytał krótko Horsedealer.

— W swym mieszkaniu pod podłogą.