— Tak. Ale…
— Ale co?
— To wszystko jest takie okropne… I ci ludzie… I te aresztowania. Ja myślałam, że to będzie inaczej.
— Przejęłaś się aresztowaniem ojca? Twarz dziewczyny wyrażała obojętność.
— Nie wiem… — odpowiedziała sucho. — Tak widocznie musiało być…
— Ale o co ci chodzi?
Teraz Stella stropiła się. Zdawało się, że sama nie wie.
— No, powiedz? Czy stała ci się jakaś krzywda?
Bernard sądził, że może przywiązanie do ojca i świadomość jego zupełnej klęski wpłynęły tak deprymująco na nastrój dziewczyny.
— Nic. Mnie się nic nie stało. Ja… ja wam pomagałam… — rzuciła nieśmiało.