— Co ci powiedział Horsedealer?

— Profesor mówił, abym biegł do ciebie i powiedział, żebyś dał więcej ludzi na stację rakiet, bo… bo… on i przylatują. Ci… ci z Astrobolidu…

— Kiedy? — nie pozwolił synowi dokończyć Mallet.

— Mówił, że zaraz, za dziesięć minut. John poruszył się niespokojnie.

— Za dziesięć minut? Lett! — zwrócił się do Cornicka. — Weź grupę Freda i ruszaj zaraz na stację rakiet.

Tom chwycił ojca za rękaw.

— Ale profesor mówił to o ósmej piętnaście. Myśmy nie mogli się do ciebie dostać, więc… Mallet spojrzał na zegarek. Od dwudziestu minut przybysze z Ziemi powinni być już w Celestii.

„A jeśli zostali napadnięci przez ludzi Morgana? Może już nie żyją? Nie, to wykluczone! Widocznie i na mnie działają te kłamstwa” — zgromił sam siebie. Przecież obsada stacji rakiet była dość znaczna. Ale czy udało im się dotrzeć na 18 poziom? Trzeba koniecznie nawiązać łączność z Krukiem.

— Wyślemy Jane do Bera — rzekł zdecydowanym tonem.

— Może ja pójdę? — wtrącił nieśmiało Tom, lecz nie otrzymał odpowiedzi, bo w drzwiach stanął siwy, przygarbiony elektrotechnik.