— W rachubę wchodzą Mallet, Kruk, Smith, Cornick, Buck, Roche ze swą Daisy… Stelli się trochę boję, bo to, niestety, pusta dziewczyna. Ewentualnie pozostaje jeszcze Schneeberg. Ten, zdaje się, zdecydowanie przeszedł na naszą stronę.
— Co sądzisz o Greenie? — wtrącił Wiktor.
Stellę jakby ukłuto w serce: więc Sokolski nie wystąpił w jej obronie.
— Sam nie wiem — odrzekł Horsedealer. — Chwilami wydaje się, że jego entuzjazm dla sprawy jest sztuczny. Może to dlatego, iż trudno mi uwierzyć, aby człowiek, który należał do „grubej dziewiątki”, mógł z lekkim sercem zgodzić się na nasze reformy.
Sokolski zamyślił się.
— Zdaje mi się, że to rozsądny gracz, który rozumie, że nie ma już powrotu do tego, co było, i że należy dostosować się do nowych okoliczności — rzekł po chwili. — Czy to prawda, że on już w okresie rządów Summersona uchodził za zwolennika pewnych reform?
— Owszem. Ale sądziliśmy, że miało to raczej charakter taktyczny.
— Czy masz zamiar zostawić go na stanowisku dyrektora rozgłośni?
— Raczej tak. Trzeba przyznać, że jest zdolnym fachowcem i świetnym organizatorem. Ma to ponadto inne dobre strony, zwłaszcza teraz, w czasie kampanii. Pradziadek Ike'a, Tobiasz Green, był przywódcą ostatniej Partii Powrotu i został zamordowany w więzieniu, bo nie chciał jej rozwiązać. Szereg danych wskazuje, że Tobiasz Green istotnie.wierzył w to, co głosił… Dlatego Green w nowej Partii Powrotu będzie dobrym argumentem w oddziaływaniu na „sprawiedliwców”. Teraz, po wypuszczeniu na wolność Kuhna i Locha, trzeba jakoś rozwiązać problem reedukacji „wielkich rodów”. Bernard jest nawet zdania, że trochę skrzywdziliśmy Greena, że powinien otrzymać jakieś stanowisko w rządzie, a funkcję dyrektora rozgłośni mogłaby objąć Daisy Brown. Rozmawiałem wczoraj z Ritą na jej temat. To zdolna dziewczyna. Podobno robi zadziwiająco szybkie postępy. Najwięcej trudności miała z matematyką i fizyką, ale jakoś dała sobie radę. Mając taką nauczycielkę…
Pochwały pod adresem Daisy wprawiły Stellę w rozdrażnienie, a jednocześnie począł się rodzić w jej umyśle niejasny plan działania, więc odsunęła się ostrożnie od szpary i wyszła na palcach z biblioteki. Wróciwszy do siebie przez kilka minut krążyła niezdecydowanie po pokoju. Wreszcie postanowiła. Szybko narzuciła nową bluzkę i wyszła z mieszkania.