— Czy ci niedobrze? Jesteś chora? — zapytał szeptem. Spojrzała na niego nie rozumiejąc, co do niej mówi.

— Może odprowadzić cię do domu?

— Nie! — rzuciła ze złością. — Daj mi spokój.

Spuścił z rezygnacją głowę. Czuł się coraz bardziej niepotrzebny, coraz bardziej samotny w tym roześmianym weselnym towarzystwie.

Tymczasem Stella odwróciła się do siedzącego obok niej Krawczyka.

— Panie profesorze — zagadnęła uczonego zajętego rozmową z ojcem Deana — czy to prawda, że w Astrobolidzie ludzie żyją wiecznie?

— Kto ci to powiedział? — roześmiał się Krawczyk.

— Aaaa… tak mówią w Celestii.

— Niestety — odrzekł rozbawiony pytaniem. — Tego jeszcze ludzkość nie osiągnęła.

— A mówią, że podobno wracacie na Ziemię za dwieście lat.