— Ale twoja matka wygląda tu najwyżej na dwadzieścia lat! — przerwała Stella. — Więc to teraz…
— Tak wyglądała 27 dni temu — uściślił Sokolski. — Pięćdziesiąt sześć lat to dla kobiety pełnia rozkwitu! Na przykład zawieranie małżeństwa przez kobietę osiemdziesięcioletnią jest na Ziemi zjawiskiem, które nikogo nie dziwi.
Stella osłupiała.
— To brzmi jak bajka. Nigdy nie widziałam nikogo, kto by dożył tak sędziwego wieku. A gdyby nawet, to byłby bezzębnym, głuchym czy ślepym cieniem człowieka. A poza tym nie rozumiem sensu tego, aby wychodzić za mąż mając osiemdziesiąt lat. Przecież kobieta wstępując w związek małżeński chce się mężowi podobać, swoim urokiem przywiązać go do siebie, mieć dzieci i jeszcze móc je wychować. Do tego wszystkiego jest przecież konieczna choćby względna młodość.
— Tak. Masz rację. Ale, jak wiesz, nasza wiedza medyczna, w porównaniu z okresem, kiedy wasi przodkowie odlecieli na Celestię, przedłużyła przeciętną długość wieku człowieka dwukrotnie. A co najważniejsze — jesteśmy na drodze do tego, aby prawie utożsamiać pojęcie życia z pojęciem młodości. Już obecnie udało się usunąć szereg charakterystycznych symptomów starości. Człowiek stupięćdziesięcioletni dysponuje mniej więcej takim samym zasobem sił fizycznych i bystrością władz umysłowych, jak pięć wieków temu człowiek pięćdziesięcioletni. Może już niezadługo określenie „starzec” zatraci zupełnie dawne cechy słabości i niedołęstwa.
— W takim razie wytłumacz mi jedną rzecz — zagadnęła Stella, którą coraz bardziej pasjonowało opowiadanie Sokolskiego. — Jeżeli, jak mówisz, ludzie na Ziemi prawie się nie starzeją, to dlaczego taki stupięćdziesięcioletni „młodzieniec” ma umierać?
— Widzisz, walka nauki o przedłużenie życia jest to najtrudniejszy z problemów, jaki uczeni mają do rozwiązania. Proces starzenia się organizmu jest czymś tak niesłychanie skomplikowanym, że samo wyliczenie wchodzących tu w grę czynników zajęłoby sporo czasu. Upraszczając można by go wytłumaczyć w ten sposób, że chociaż prawic wszystkie komórki w naszym ciele podlegają regeneracji, jednak w miarę upływu lat i gromadzenia się pewnych substancji w organizmie, proces odradzania się komórek poczyna coraz bardziej nie nadążać za procesem ich zaniku, rozpadu czy zwapnienia. Wreszcie przychodzi chwila, gdy proces obumierania komórek tak bardzo przewyższa proces regeneracji w niektórych ważnych dla życia organach, że może dojść do katastrofalnych zaburzeń, które z kolei powodują nieodwracalne już zmiany w innych.ważnych organach. Gdy zmian tych jest zbyt wiele, tak iż nawet bardzo precyzyjne automaty lecznicze nie potrafią wszystkich opanować — następuje śmierć. Jest to jednak raczej, jeśli można tak powiedzieć, starzenie się wewnętrzne. Cechy starcze występują właściwie dopiero w ostatnich latach życia i są zapowiedzią bliskiej śmierci. Walka o przedłużenie życia zmierza obecnie przede wszystkim do opanowania procesu odmładzania całego organizmu, do przyśpieszenia regeneracji wszystkich komórek i skutecznego, szybkiego usuwania szkodliwych substancji. Zadzwonił telefon. Wiktor podniósł słuchawkę.
— Tak. Prezydent Horsedealer jest tutaj… Tak. Zaraz mu powiem. Sokolski odłożył słuchawkę i zwrócił się do filozofa:
— Will! Mallet chce ci coś ważnego zakomunikować. Czeka w twoim gabinecie. Filozof podniósł się szybko z fotela.
— No, to muszę już iść. Szkoda! To, co mówisz, ogromnie mnie interesuje. Chciałbym koniecznie porozmawiać na ten temat z tobą szerzej. Nie zapomnij wpaść do mnie i to jak najprędzej!