Rakieta oddalała się teraz od Celestii siłą bezwładności, dążąc po prostej na spotkanie strefy dezintegracji.
Green wyciągnął z kieszeni niewielkie pudełeczko. Wyjął z niego dwie różowe pastylki i zażył.
Szybko uczuł ogarniającą go senność.
Czy wszystko to miało jakiś sens? „Gdybym nie spotkał Rity, inaczej by się potoczyły moje losy. A zresztą czy to wszystko ważne? — coraz trudniej przychodziło mu skupić myśli. — Kto w ogóle wie, czego należy szukać w życiu?…”
Wyciągnął się wygodnie w fotelu. Wydało mu się, że przebywa w swym mieszkaniu. Hali, gabinet, biblioteka… Wędrując w wyobraźni poprzez swój „pałac z bajki”, zatrzymał wzrok na wielkim portrecie pradziadka.
Wzdrygnął się.
Wydało mu się, że w oczach Tobiasza Greena dostrzega jakby kpiący wyraz…
Ujawnienie spisku było dla Bernarda ciężkim przeżyciem, zwłaszcza że zagrożony był bezpośrednio podległy mu odcinek. Próbował nawet podać się do dymisji, ale Horsedealer oświadczył z miejsca, że nie ma o tym mowy, gdyż odpowiedzialność spada na wszystkich członków rządu. Widać było zresztą, że sam Horsedealer gryzie się mocno tym, że tak łatwo dał się wywieść w pole Greenowi.
Jedynym pocieszeniem dla Bernarda było to, iż pierwsza konkretna wiadomość o spisku wyszła od Stelli. Choć dziewczyna nie znała szczegółów przygotowywanego zamachu, wiedziała jednak, że zbrodnicze plany dotyczą Celestii II, i z zachowania Kuhna wywnioskowała, iż termin ich realizacji jest krótki. Nie ulegało też wątpliwości, że tylko strach przed zemstą spiskowców zamykał Stelli długo usta.
W dramatycznej rozmowie z Sokolskim i Krukiem Stella opowiedziała szczerze, w jaki sposób dała się omotać siecią intryg. Widać też było, że ostatnie godziny wywołały gwałtowny wstrząs w jej psychice, co wzbudziło w Bernardzie nadzieję, że być może i między nimi nie wszystko jeszcze zostało przekreślone. Skorzystał też chętnie z propozycji Wiktora, by pojechać z nim na Astrobolid i tam poradzić się Kory, jak dalej postępować wobec dziewczyny.