— Możemy się założyć — z gorzkim uśmiechem rzucił Horsedealer. — Tak czy inaczej, ja na tym wygram. Ale wracając do rzeczy: czy te trzy liczby, 68, 63 i powiedzmy 60, nic ci nie mówią?

— Jeśli dobrze zrozumiałem, twierdzi pan, że żyjemy coraz krócej. Ale po pierwsze: trzecia liczba jest zupełnie hipotetyczna, a po drugie, sam pan powiedział, że rodzina pańska odznacza się długowiecznością, więc nie może stanowić przeciętnego przykładu. Zresztą, jest to tylko jeden przykład.

— Zgoda. Ale gdybyś mógł zgłębić nieco statystykę zakładów przetwórczych Morgana, to znalazłbyś nie tylko potwierdzenie mojej tezy, ale doszedłbyś do jeszcze bardziej ponurych wniosków. Pracując przez blisko pół roku u Morgana jako pomocnik buchaltera, miałem okazję zapoznać się z danymi dotyczącymi śmiertelności wśród białych, czarnych oraz zwierząt. A księgowość zakładów surowcowych Morgana, ściślej mówiąc księga przyjęć zwłok — to nie lada archiwum! Udało mi się przejrzeć księgi rachunkowe aż do 2272 roku. Pozornie nic one nie mówią, bo nie mamy danych dotyczących stanu ludzkości Celestii w tym okresie. Ale dla mnie, który znam częściowo te dane od Rosenthala, stanowią skarbnicę materiałów. Ponadto w księgach zapisany jest wiek zmarłego, a więc już to wystarcza, aby potwierdzić moją tezę.

— I jakie są pańskie wnioski?

— Po pierwsze: z roku na rok mieszkańcy naszego świata żyją coraz krócej, szczególnie zaś występuje to u Murzynów. Po drugie, co jest jeszcze bardziej niepokojące: nieustannie wzrasta śmiertelność wśród niemowląt. Choć dokładniejsza analiza z braku danych nie jest możliwa, jednak już na podstawie tego, co wiem, dochodzę do wniosku, że w najbliższych stu latach, jeśli nie znajdziemy środków zaradczych, musi nieuchronnie nadejść moment, gdy skończy się przyrost ludności, a rozpocznie ubytek. Po prostu Celestia zacznie się wyludniać i nie wiem, czy ktokolwiek dożyje tej, jakże odległej, chwili spełnienia boskiej zapowiedzi.

— Mówi pan straszne rzeczy…

— Tak. Perspektywy nie są różowe — filozof uśmiechnął się gorzko.

— I nie ma żadnego ratunku?

— Może i jest… — odrzekł wolno Horsedealer patrząc w zamyśleniu w podłogę. — Trzeba usunąć przyczynę„.

— To znaczy?