* * * [Nocą, gdy sanie...]

Nocą, gdy sanie szeptem przesuną po drodze,

niebo wysoko rośnie na kolumnach smreków1

i gwiazdami oddzwania modrym śniegom odzew

nad wsiami płynącymi w dole ciszy rzeką...

Wonna kaplica nocy gaśnie w ostrych świecach

drzew ucichłych o zmroku jasną gęścią bieli,

drogi płyną niebieską polewą księżyca

w zgęstniałe morze nieba, w dzwonną, czystą ciszę.

Mróz otarł szorstkie futro w nasze ciche usta,