bolesna piąstka serca. I czuła, że żyje

łodyżka w niej maleńka, listeczkami dwoma

obejmująca miłość całą, jaką ona

i on zamknęli w sobie. I gdy rękę niżej

odsunęła, poczuła, jak ją szorstko liże

płomienny język ciszy. Brzuch miała jak kroplę

ogromną, w rozłożystą misę biódr zamknięty.

W takiej ciszy słyszała, jak na godzin stopnie

pnie się w niej ten roślinny puch, twardnieje w orzech —

— to było dziecko małe, które wkołysali