jak ciemność stygną we mnie i jak wiatr się żalą.

O! Straszne, straszne dzieje. Widzę morza głuche,

ziemię z niebem złączoną, a jak step w posuchę,

i tętent burz pod ziemią, i tłumy wśród ogni

wijące się jak węże pocięte w kawały,

i twarze, twarze groźne, o! twarze podobne

obliczom w śnie zabitych. To znów nagle wały,

mury, miecze się wznoszą, krzyk rozcina ziemię;

a potem cisza. Tylko stoją nieme

posągi bohaterów — trzech lub dwu herosów,