bo mnie żłobi niedobra mądrość,

bo się kończy nieżywa młodość.

Kurant jeszcze z pnącej się wieży,

wzgórz zielonych faluje dywan

i poznaję miasto w obłokach,

nie wiem tylko, jak się nazywa.

Z tych wysokich przelotów we śnie

ludzie mali byli jak kwiaty.

Przebudzone o śmierć za wcześnie,

o, rzeźbione w kolorach światy!