Nocy straszliwa, nocy, gdzie ty się kończysz — tam

rosną jak drzewa szumiące miasta błękitne i domy.

Nocy, gdzie ty się kończysz? Bo nawet u grobu bram

płaszcz twój do rzeki podobny wieje — to rzeka stracenia.

Ziemio — odpowiedz! — śpiewali. Milczała gorzka ziemia.

I jeszcze szereg, i jeszcze, sztandarów trzepotał liść.

Aż się zwaliły stulecia, cisza zapadła bez przemian

jak toń spokojna i obca, nawet nie marszczył jej wiatr.

I tylko serce słychać jak dudni, jak głuchym gra krokom,

gaśnie, podrywa się, tłucze: dokąd to? dokąd to? dokąd?